981 2008-01-31 15:47:15 Monika K.  | odpowiedz | Nie uciekne...Ale pisząc ten komentaz Mu,mam nadzieje ze ktos mi poradzi co mam robic. Jak rozmawiac z Mamą,żeby sie zgodzila na ten wyjazd...przecieć mi zależy...
980 2008-01-31 15:45:57 Monika K  | odpowiedz | Ucieklam raz...Uciekne drugi... Bo tak dluzej nie można...! Ojciec straszy Ośrodkiem,Kuratorem,Domem Dziecka. Ale mnie to nie obchodzi. Niech mnie straszy. Moje powody do ucieczki? Traktują Mnie jak 6-latka a mam 15 lat.Nawet jadąc na wycieczke,muszą jako jedyni wszystko z Organizaotrami ustalac. Wstyd. O imprezach nie wspomne. \\'Nie pojdziesz i tyle.\\' Jak skoncze szkole to wtedy mogę iść na taką prawdziwą impreze... A mi sie plakac chce. Matka we wszystkim spowiada się Ojcu,Ojciec kiedy jest trzeźwy stoi po Jej stronie,Siostra strasznie kabluje. Nic sie przed Nimi nie da ukryc. Mialam byc na noc sama w domu? Poszlam spac do Ciotki. Kiedy uciekma,glownie rozchodzi sie o to że mam chłopaka...280 km stąd. Jestesmy razem 5 miesiecy,To On zawsze do Mnie jezdzil. Byl u Mnie 3 razy.Kiedy chcialam do Niego w koncu Ja z kumpelą pojechać(Ona tez ma tam chlopaka),wymyslilysmy koncert urodzinowy. Oczywiscie Rodzice nie uwierzyli. Wiec ucieklysmy. Mialo byc tak ze zadzwonimy do Nich wieczorem i powiemy ze spimy u Izy. Rodzice Kasi uwierzyli. Moi? Matka poszla po Mnie do kumplei,kiedy dowiedziala się że mnie tam nie ma,zawiadomila policję. Wszystko przez Nia. Kiedy wrocilam dodomu,zaczely sie szantaże. Ze jesli nie zerwe z Tym Chlopakiem kontaktow,to jadą do Niego i cos mu zrobią. że nie chcą Go znac,bo to Jego wina. Przeszlo im po tygodniu. Spotkalismy sie wszyscy razem[W tym Moj Chlopak] i ustaliliśmy że ja nie bede tam jezdzic. A w myslach sie smialam. On tu znowu przyjezdz,ja chce znowu tam pojechać. Mam tam duzo znajomych i Jego. Jechalabysmy z Kuemplą. Ale do mojej mmy to nie trafia ze nie spalabym z Nim,tylko u Jego siostry,nawet roZmowa z Jego rodzicami przez telefon tu nie pomaga.A chce tam bardzo jechac.Kompromis nic nie dal. Uciec nie chce,bo boje sie troche,le mam inne wyjscie?... Gdyby tylko ktos potrafil mi Pomoc.
2008-01-30
979 2008-01-30 22:40:59 megi  | odpowiedz | Jestejm aj troche dziwna gubie sie sama w sobie...Mam 17 lat z czego 8 miesiecy spedzilam w osrodku dla cpunow z ktorego 3 razy zwialam...a teraz znow cpam tylko ze acodin ech czasem mam dosc tego jeb.zycia
978 2008-01-30 22:01:57 joj  nie chce mi sie zyc ... jestem taka beznadziejna ze nawet za slaba na bulimie;/
2008-01-27
977 2008-01-27 16:59:30 NITOTAM  | odpowiedz | a propo wpisu 973 jak to niema Boga jak Jest. wszystkie znaki na ziemi wskazujo ze Jest. Co jak co ale życie po śmierci to też jest.A z reszto co tam będę pisać karzy ma swój rozumek i niech sie nim posługuje. Pozdrowienia all.
976 2008-01-27 08:48:25 Smutna na wieki;(  | odpowiedz | Mam 14 lat i nienawidze mojej rodziny. Jedynym mojim oparciem jest moja siostra. Tata jest alkoholikiem i o wszystko oskarża mnie. Widuje go tylko wtedy kiedy jest pijany. Mama mowi, że jest jej źle, że jest nieszczesliwa i oskarża mnie o wszytsko. A najgorsze ejst to że mam dwie siostry i najstarsza zabiłaby mnie gdyby mogła. Cały czas powtarza, że jestm pusat, mama to samo. Wczoarj znów sie pociełam, chcaiłam sie zabic i wtedy wpadłam na pomysł że powiem mamie \"albo Kamila sie zmini albo mnie jutro rano juz nie zobaczysz\" Zaczełam dziś rano myślec Gdzie uciekne? Co zorbie? Nie wiedziałam co zorbic wiec weszłam na internet i zobaczyłam ta strone prosze o pomoc. Nie chce umierac ale i nie chce życ a szansy nie wiedze. Codz słyne z dobrych pomysłow. Zawsze potrafie znaleść wyjście z danej sytacji w tym pzrypadku nie potrafie.
2008-01-25
975 2008-01-25 18:13:07 ******************  Ludzie upraszczaja sprawę, gdy cos im nie wyjdzie nazywaja to pechem.By nie tłumaczyć się przed innymi, a to przecież nie zależy od tych dwóch pojęć tylko od tego czy staraliśmy się by podjęte zadanie wypełnić poprawnie. Nie bierzemy odpowiedzialności za swoje czyny, a mamy o to pretęsje do innych. Nie umiemy przyznać się do błędów. Nauczyliśmy się przegrywać, nie walczyć i nie dawać z siebie wszystkiego dla dobra sprawy. Wstydzimy sie prosić o pomoc. A przez to nie dajemy odczuć innym, że są ważni. Zamiast dać z siebie wszystko by osiagnąć postawony przez siebie cel mówimy: pech to pech. Nie staramy się, szybko poddajemy, dopuszczamy do tego by żyć z kłamstwem i brakiem odpowiedzialności za siebie i innych. Boimy sie stawiać czoła problemom. Nie wiedzimy tego, że nie jesteśmy pluszowym misiem czy laką Barbi, ale jesteś człowiekiem, wszyscy popełniamy błędy, ale to właśnie na nich się uczymy. Jak często sprzedajemy wierność zasadom i naginamy je tak, by żyło nam się wygodniej? Jak często jesteśmy pasożytami, którzy żerują na nieszczęściu innych? Pewnie wielu pomyśli, że są to zbyt surowe słowa, ale podstawowym problemem naszego społeczeństwa jest niemówienie wprost, nienazywanie pewnych zjawisk i tendencji. Przemoc rodzi przemoc,równowaga zostaje zachowana , wszystko i nic ulega zmianie, zmienia się wszystko i nic to dzieje się dzień w dzień codziennie w tym kraju, to dzieje się na twoich oczach. Ale przecież łatwiej zaszyć się i o tym nie myśleć. Świat schodzi na psy razem z nim ty - uwierz mi policzone są Twoje dni. Stalin-śmierć 1 osoby to tragedia 1000000 to statystyka .Irak , Wietnam , Korea ,Chiny,Afganistan Mamy 21 w. a ja mam wrażenie, że niczego się nie nauczyliśmy .Wysyłamy ludzi w kosmos a nie potrafimy poradzić sobie z własnymi dziećmi . Są takie dni, gdy przychodzimy do szkoły ubrani na czarno- no i co z tego? Przez cały tydzień moja uwaga skupiona jest na przedmiotach, które w niczym mi nie pomagają, wiedzę, którą z nich wyniosę stracę po roku. Często w życiu zastanawiamy się czy to co robimy...to co nas spotyka ma sens. Szukamy w tym wszystkim racjonalizmu a tak często jest to zupełnie niewytłumaczalne co nam się przytrafia. Dlaczego istnieją ludzie, którzy czynią zło na tym świecie.Skąd się w nich to bierze. Potrafią je rosiewać czynem czy też słowem. W takich momentach wydaje się, że Ziemia to czyściec....a póżniej jest juz tylko niebo.... O ile było by piękniej na tym świecie, gdyby ludzie wyzbyli się tych negatywnych uczuć...nienawiści, zazdrości..., które są tak bardzo destrukcyjne...że najbardziej szkodzą włałnie tym którzy to zło rozsiewają.Ulżą sobie na chwilę...wydaje im się , że w danym momencie tryumfują...a nic bardziej mylnego...gdyż nie wierzę, że później wieczorem mogą spokojnie spojrzeć w swoją twarz w lustrze, czy choćby usnąć. Złem nie wyleczą swojej chorej duszy.To podobnie jak z ludzmi uzależnionymi od alkoholu...też im się wydaje...napiję się...będzie mi lepiej...i co...znów nic bardziej złudnego. Będzie im \" lepiej\" w tym momencie kiedy poczują zawrót głowy i przestaną na chwilę sobie zdawać sprawę z realnego stanu rzeczy. Jednak takie zamroczenie nie trwa długo...każdego ranka się budzą i to co bolało wraca zwielokrotnione. Reasunując nie są to dobre metody....ranienie innych, ...żeby dowartościować siebie...czy \" zalewanie robaka \"...Ci ludzie błądzą. Podobnie jak to, że czlowiek uzależniony może pomóc sobie tylko na TRZEŹWO... tak samo świat możemy zmieniać tylko dobrem. Nie mówię....że świat ma się w jednej chwili stać bez zarzutu...nie uczynimy tego jak za dotknięciem czarodziejskiej różdzki. Jednak jak zaczniemy od siebie...każdy od samego siebie...podczas zwykłych codziennych czynności starać się sprawiać radość innym...wtedy bedziemy totalnie zaskoczeni jak to działa.
2008-01-24
974 2008-01-24 19:29:32 Panna Nikt  Ja tak samo jestem wrażliwa, spokojna, nie piję i nie palę, nie imprezuję. Także nie mam przyjaciół. Nikt nie chce mieć ze mną nic wspólnego, bo jestem inna. Nawet jak ja próbuję się zbliżyć do kogoś, to ta osoba ucieka, odtrąca mnie... Mam dużo problemów natury osobistej. W szkole coraz gorzej... Moja psychika jest w opłakanym stanie. Nie potrafię myśleć o niczym innym niż śmierć. Mam za sobą jedną próbę samobójczą. Jak widać - niestety nieudaną... Chciałabym w końcu stąd odejść, po prostu zginąć... Nikomu i tak nie będzie mnie brakowało. Jestem pewna...
973 2008-01-24 18:47:04 Ktos mniej wazny..  Wiecie co ? czytalam duzo tutejszych komentarzy. Piszecie o roznych sprawach samobujczyc czy tez nie. Duzo bylo komentarzy typu \" modle sie do boga \" \" bog \" .. Tak naprawde zycia po smierci nie ma. Zostaje tylko pustka i nic innego. Gdyby bog byl na swiecie nie pozwolil by aby tyle ludzi ginelo aby bylo tyle cierpienia i smutku.
972 2008-01-24 14:24:29 [anonim]  | odpowiedz | starzy są po to aby zjebac dziecku zycie
971 2008-01-24 13:04:16 [anonim]  Ehhh...ja takze jak i Wy mam dosyc tego zycia:( jeszcze kilkanascie dni temu uwazalam ze jestem szczesliwa(?) nie wiem wlasciwie co tak naprawde sie stalo:( ale mam ochote sie zabic tak naprawde:( To wszystko chyba dlatego, ze Mam \"przyjaciol\" do pewnego czasu myslalam, ze moge na nich polegac, ale ostatnio zorientowalam sie, ze tak naprawde to oni nie sa moimi prawdziwymi przyjaciolmi...Jakie towszystko jest glupie, przyjaciele mnie zostawili, uwazam ze juz nie mam dla kogo zyc naprawde mimo, ze mam rodzine..eh:( ale najbardziej dolujace jest to, ze moja mama mnie chyba nienawidzi:( W szkole krucho wszystko sie zwalilo mam okropne oceny na polrocze jak moja mama pojdzie na zebranie to bedzie kicha bo u mnie wszyscy dobrze sie ucza w rodzinie tylko ja nie, i dlatego chce sie zabic do czasu zebrania...bo ja wiem, ze nie przezyje tego zebrania ! nie chce poprostu nie chce ! Kurde jeszcze jak czlowiek przejedzie sie na przyjacielu, ktoremu ufal...bo nagle ten pojdzie do innego ? a udaje, ze nic sie nie dzieje...powiedzcie czy to jest przyjazn ?raczej nie:( juz nie wiem co o tym wszystkim myslec:(:( Powiedzcie mi czy moje zycie jest naprawde glupie, ze warto sie zabijac?Pomozcie! Prosze:(.Nigdy nie bylam w takiej samej sytuacji jak teraz:( pogubilam sie...
970 2008-01-24 04:30:17 zalamany 88  | odpowiedz | Czesc wszystkim ja mam troche inna historie nieszczesliwej milosci. 4 lata temu jak zaczynalem liceum poznalem kolegow i kolezanki z nowej klasy. W drugiej klasie zaczela podrywac mnie dziewczyna bylem w szoku ale oki pod koniec 2 klasy zaczolem z nia chodzic bylo cudownie ja pszez pierwsze 3 miesiace nietraktowalem tego powaznie ale potem jak cos by we mnie strzelilo zakochalem sie. Na poczatku 3 klasy bylo super ale po jakis 2 miesiacach zaczelo sie wszystko psuc klutnie itd.ja staralem sie uratowac ten zwiazek ale mi nie wyszlo 4 miesiace temu zerwala ze mna od tamtej pory niemoge sie podniesc co sekunda o niej mysle a ona ma innego to bardzo boli i miedaje sobie z tym rady zaczne chodzic do psychologa moze on mi jakos pomoze. Teraz na sylwestra mialem poprosic ja o reke ale mi nie pyklo czy ja bede kiedys szczesliwy? Wiem kazdy powie co moze miec za problemy 19 latek uwierzcie mi ma jak mialem 15 lat zmarl mi tata podnioslem sie po tym teraz jestem zalamany po stracie dziewczyny ale to nic wczoraj dowiedzialem sie ze moja mama ma raka. Blagam was o pomoc bo niedlugo bede tylko wspomnieniem:(:(:(:(:(:(:(:(:(prosze pisac na e-mail hejta4@wp.pl
2008-01-23
969 2008-01-23 18:34:56 nazwisko znane fundacji  Chciałabym być kimś w przyszłości.. nie chcę \"super drogiej fury\", willi z basenem itp. Chciałabym dostać się na wymazone studia.. założyć rodzinę. i być szczęśliwa.. ale być szcześliwa jak najdalej od tego miejsca(domu) i tych ludzi(najbliższej rodziny).. Zapewne cieżko jest opisać przemoc fizyczną.. ale przemoc psychiczna jest niedopisania.. Sama nie wiem jak o tym pomyśleć i od czegoz aczać a co dopiero napisać.. Usypiam o 2 w nocy bo krzyk.. budzę się w nocy po kilka razy bo krzyk i nad ranem bo też krzyk.. aż wreszcie wstaję z łóżka bo krzyk i idę do szkoły a wprost biegnę żeby jak najszycbiej wyjść z domu .. Nie chcę wracać do domu po 7 godzinach ale muszę ..(mogłabym nawet zamieszkać w szkole..żeby tylko nie wracać) Wracam.. na czczo siadam do stołu jjem jedną łyżkę zupy i uciekam bo krzyk.. Krzyczę żeby sie nie derli bo się wreszcie powieszę a matka z ironiią i uśmiechem na twarzy zaczyna się śmiać.. Myślę.. jutro mam spr. z 3 pzredmiotów a za 2 lata matura.. muszę dostać 5 .. ale nie mogę się uczyć.. bo krzyk.. wychodzi na to, ze uczę się na przerwie i dostaję 1+ .. 2.. Nie mam znajomycj .. przyjaciół... siedzę w domu..pomiędzy ludźmi.którzy myślą o tylko o sobie.. tylko oni się licza.. oni muszą wyłądować swoje emocje.. a ja.. musze wychwoać się sama.. Boli mnie głowa..mam sińce pod oczami.. piękące czerwone oczy.. przykrywam się puchową poduszką oraz kołdrą żeby nie słyszeć.. ale to nic nie daje.. nie mam gdzie uciec.. musze słuchać.. Kryzcza przez cały dzień wykańczajac mnie psychicznie,Nie mam babci do której uciec.. nie mam przyjaciółki ktorej mogłabym się wypłakać.. czuję się taka zniszczona.. nienawidze swojej matki i ojca.. nienawidzę... Zaczęłam czytać Pismo Święte.. dużo się modlę , żeby Bóg pomógł mi przetrwać 2 lata do 18 lat i mojej matury.. wtedy trzasnę tymi cholernym drzwiami i nikt mnie tam więcej nie zoabczy! Będę miała wpaniałe dziecko, które będzie najszcześliwszym człowiekiem na ziemii.. Bo ja będę matką.. a nie \"matką\" , która ponoć tak pragnęła swojej córki... nigdy więcej nikt mnie nie upokorzy.. nikgyd więcej nie będę musiała nikogo błagać o 5 minut ciszy.. w środku nocy.. 1 / 1000000 opisu moich problemów.. bez sensu.. sama nie wiem gdzie ja jestem.. chciałabm się obudzić.. to musi być sen.. w rzeczywistości rodzice tak nei niszczą swojego dziecka.. jestem wrakiem człowieka uschłego na wiór.. a kiedyś kopnę ich w dupe w impetem i powiem \"asta la vista\" ;) i więcej się nie zobaczymy.. Płaczę.. płaczę i płaczę.. boję się, ze wreszcie nie będę miała czym płakać.. Chciałabym mieć problemy typu.. rodzcie nie chcą mi kupić nowego telefonu.. albo chłopak mnie zdradził.. albo jestem z agruba.. albo .. albo.. albo.. Mogłabym tak pisać w nieskończoność.. ale po co..
968 2008-01-23 11:51:50 angelika  | odpowiedz | hej!Jestem normalna dziewczyna jestem szczera,staram sie nawet komus pomagac ale widocznie to nie wystarcza bo nie mam przyjaciol i nawet chlopaka choc mam 16lat i bez przerwy jest mi z tym zle nocami placze bo nie mam komu sie wyzalic albo od tak sobie wyjsc z kims do kina ale mi sie wydaje ze to jest przez to ze nosze te cholerne aparaty sluchowe jakbym nie nosila to moze inaczej moje zycie by sie potoczylo to przez to jestem zamknieta w sobie.Co mam robic by miec przyjaciolke i chlopaka????nie chce byc sama bo moi rodzice mnie nie rozumieja:(:(:( angela512@interia.eu
2008-01-22
967 2008-01-22 23:15:01 TOMECZEK  | odpowiedz | Kiedy czytam tak wasze myśli(nie wiedziałem jak to nazwać sory) to aż mi jest smutno.choć i tak zawsze mi jest smutno nie chce mi się żyć nic mi w życiu nie wychodzi nie chce mi sie uczyć normalnie nic nawet mi sie nie chce uciekać z domu. Miałem myśli samobójcze kiedyś chciałem sie zabić ale mi nie wyszło, teraz nie mam takich myśli ale i tak moje życie jest do kitu. moi rodzice są spoko tata tylko troszkę nadużywa alkoholu ale zdarza my sie to coraz zadziej moja mam to wspaniała uczciwa kobieta i zawsze mnie rozumie(moje wagary mianowicie i nie tylko :/ ).Mam prawie 18 lat nigdy nie miałem dziewczyny choć bardzo tego chce. Bo sądzę ze miłość nada sens memu życiu.
2008-01-21
966 2008-01-21 16:58:33 nazwisko znane fundacji  Witam! Mam 15 lat i jestem jedynaczką.... kazdy z moich znajomych myśli, że mam wszystko co zechcem.... ale to nie prawda.... nie mam jednego prawdziwej kochającej się rodziny Nie jestem ani troche bogata, nie otrzymuje kieszonkowego i raz na jakiś czas otrzymam jakieś ubranie . Móim problemem jest to że nie potrafie rozmawiać z rodzicami, każda rozmowa kończy sie kłutnią już nawet nie staram sie odzywać w ,,domu\" o ile moge nazwać to domem. gdy byłam młodsz planowałam żeby popełnić smobójstwo ale potem zdałam sobie sprawe że to żadne wyjście i nawet teraz gdy sobie o tym przypomnę to chce mi sie z tego śmiac......Teraz mysle tylko o tym zeby wyprowadzić się z domu .... pewnie nie przyszło by mi to do głowy gdyby mama mi nie mówiła po każdej rozmowie że jesli mi coś nie pasuje to mam zabierać manatki i wynocha ...... z miłom chęciom tylko gdzie ja mam iść nie mam nikogo oprucz nich .... nie wiem już co mam robić w ,,domu\" spędzam czas tylko po szkole w weekendy mnie nie ma najczęsciej spie u koleżanek zeby sie tylko z nimi nie kłócić ......Gdy czasem nie wróce na noc bo np. śpie u koleżanki to ich to nie obchodzi ... nie obchodzi ich to gdzie ja jestem, co sie ze mną dzieje.....Czasem mysle że oni wcale mnie nie chcieli że im popsułam wszystkie plany ... moja mama urodziła mnie gdy miała 19 lat czasem nawet jak sami sie kłócą ze się rozwiodą to mama mówi że mnie nie weżmie a tato mówi że on też mnie nie weżmie ... to jest przykre...gdy sie kłoce z nimi potrafią mnie uderzyć, wyzwać od najgorszych.....Prosze o pomoć bo dłużej nie wytrzymam to sie staje staszne i nie mam pojecia jak sobie z tym poradzić.....:(:(:(:(
2008-01-20
965 2008-01-20 10:39:12 Anonim  od kilku lat ciągle płacze straciłam przyjaciela i zostałam sama...rodzice nic na to nie robia nic nie pomagaja...ciagle w domu siedze a mam dopiero 19 lat i nie mam zadnych przyjaciuł dla tego ze nie pije nie pale jestem wrazliwa spokojna?????ciagle mysle o samobujstwie to moja ucieczka
2008-01-19
964 2008-01-19 17:55:45 [anonim]  nie martw się jeszcze nie raz będziesz zakochana
963 2008-01-19 13:35:16 zagubiona  czesc... mam a wlasciwie mialam bardzo fajnego chlopaka. wiem ze on mnie kochal a ja jego ale ostatnio mial dla mnie malo czasu i zaczelo mi to przeszkadzac. wczoraj powiedzialam mu ze nie chce juz z nim byc dzisiaj prosilam go o wybaczenie ale powiedzial ze jest juz za pozno i ze sie zawiodl na mnie teraz zrozumialm ze nie potrafie bez niego zyc i nie chce co mam robic????? nie mam sil by dalej ciagnac to beznadziejne zycie
2008-01-17
962 2008-01-17 21:19:29 Przemek  Nie wiem co mam robić jak to zmienić. Mam za miesiąc 19 lat no i mature w maju. W szkole radzę sobie nieźle. Mój ojciec ma firme i kupe kasy, jest skąpy bezgranicznie. Potrafi do mnie powiedziec kiedy robię sobie kanapke czy na nią zarobiłem. Chodzi za mną i szuka tylko do czego się doczepić. Jego chamska gęba śni mi się nocami, kiedy na mnie patrzy wydaje się jakby chciał mnie od razu uderzyć. Co ja mu zrobiłem?? Na dodatek moja mama jest owinięta w okól jego palca. Podaj to podaj tamto, a gdzie jest to, czemu nie ma tego? Matka lata jak głupia, jest mądrą kobietą ale uległa mu. Nie wiem co mam zrobić:( jestem ciągle zły, najgorszy. Kiedy coś się w domu stanie zawsze ide na pierwszy odstrzał, kiedyś złapałem go jakzrobił coś źle w domu a przekształcił tak, że wyglądało to na mnie. Nie wiedział, że o tym widziałem i potem darł się - \"coś zrobił durniu\", kiedy mu to powiedziałem dostałem w łeb. Wyzywa mnie od debili, brudasów, leniów śmierdzących. Nie potrafie tego zrozumieć... on się na mnie wyżywa psychicznie!!! Pomóżcie, co mam zrobić? Mam uciec?